Julia Pelc chciała popełnić samobójstwo przez hejt. Szczere wyznanie youtuberki. Kanał Julii niejednokrotnie był mocno krytykowany, a nastolatka najwyraźniej nie potrafi nie podchodzić do krytyki bardzo emocjonalnie. Nastolatka za pośrednictwem sieci przyznała, że hejt doprowadził ją do próby samobójczej. Macie rację!Trzeba szybko reagować i zawiadomić i tym wszystkich,którzy mogą jej pomóc! Możesz tak jak napisano kilka postów wyżej zanocować u niej i pilnować,by nie używała z premedytacją niebezpiecznych rzeczy!!!(sznury,ostre noże,tajemnicze fiolki i spore ilości leków) Musisz szybko coś z tym zrobić.Powiedz to komuś!!! odpowiedział (a) 09.01.2013 o 15:29: Też miałem z sobą problemy i nie raz mam i sam daje rade;) ludzie wykańczają. Powiedz mu żeby się nie przejmował i zajął się sobą jak najwięcej czasu niech spędza gdzie jest przyjemność , niech nie słucha ludzi itd.. Powiedz mu jedno ten tekst jest ważny że jeżeli popełni samobójstwo Gdybym miał ręce, popełniłbym samobójstwo. If I had arms, I would commit suicide. Twoje nędzne samobójstwo będzie naszą tajemnicą. Your miserable suicide will be our little secret. Skakanie z mostu kolejowego to samobójstwo. I mean, jumping off a train bridge was suicide, too. Ze zgłoszenia wynikało, że pewien mężczyzna może znajdować się w okolicznościach zagrażających jego życiu i zdrowiu. Według relacji osoby zgłaszającej, 31-latek stał na torowisku, gdzie chciał popełnić samobójstwo. Na miejsce pojechał patrol w składzie: asp. szt. Piotr Góra i post. Aleksandra Jurkowska oraz mł. asp Poradnik „Postwencja w szkole”. Jak wspierać w obliczu samobójstwa. Poradnik dla nauczycieli, wychowawców i rodziców. Zachęcamy także do zapoznania się z inną pozycją dotyczącą kryzysu suicydalnego: Joanna Szymańska „Zapobieganie samobójstwom dzieci i młodzieży. Poradnik dla pracowników szkół i placówek oświatowych Witam, mam 26 lat, od 5 lat jestem w związku z chłopakiem, który próbował popełnić samobójstwo.Zrobił to, wieszając się na pasku na klamce w moim domu. Jedna próba mu nie wyszła. Wzięła tabletki również była pod wpływem alkoholu, ale do. 1 odpowiedzi. Koleżanka próbowała popełnić samobójstwo. Wzięła tabletki również była pod wpływem alkoholu, ale do mnie zadzwonila i zawiozłam ją na SOR gdzie zrobili jej płukanie żołądka. Wstępnie ma zostać na dwie doby w szpitalu i ma zostać wypisana. Na szczęście, jak donosi tygodnik Na żywo, Małgosia znalazła już męskie ramię, na którym może się wypłakać. "Nie sądziłam, że moje ciało tak szybko wróci do formy" (ZDJĘCIA) Ciebie w nich nie ma. Jedyne co zrobiłaś, to uruchomiłaś w nim emocje, lęki, strachy i demony z przeszłości. Pozwól mu się nimi zmierzyć. I - chociaż wiem, że to zabrzmi okrutnie (sama fajBH. Internet pęka od sposobów na odebranie sobie życia. Wiele stron radzi, jak się zabić, proponując przeróżne sposoby. Poczynając od najbardziej zwariowanych, a na najbardziej prozaicznych kończąc. Nie skupiają się jednak na tym, ile po drodze ku samobójstwu może pójść nie tak, jakie mogą być skutki uboczne, jeśli coś się zrobi źle i co dalej, dla reszty świata. Ktoś, kto nie przeżył tego co ty, nie zrozumie, przez co przechodzisz, motywów, które popychają cię do samobójstwa, uczuć, które w tobie buzują. Albo których brak czujesz. Nawet ludzie, którzy to przeżyli, prawdopodobnie też nie zrozumieją. Każdy ból jest inny, każdy ból jest wyjątkowy i przeżywany inaczej. Każdy z nas jest inny i ma inne limity, inne wydarzenia - czy to wewnętrzne, czy to zewnętrzne - sprawią, że będzie myśleć o odebraniu sobie życia. Czytaj dalej, proszę. Chociaż pewnie już wiesz, że nie otrzymasz tu odpowiedzi na swoje pytanie. Jedynym sposobem, który znam i który gwarantuje, że umrzesz, jest życie. Ono zawsze kończy się śmiercią. Nie okaleczaj się, nie truj się, nie szkodź sobie. Bo jeśli ci się nie uda, możesz zostać kaleką, warzywem, obciążeniem dla ludzi, którym na tobie zależy. A jestem pewna, że takich jest mnóstwo. Więc żyj, walcz, codziennie pokonuj swój ból i dążenie do autodestrukcji. Wygrywaj z chęcią zakończenia życia. Bo wiesz co? Bo to nie byłaby tylko autodestrukcja. Samobójstwo nigdy nie dotyczy tylko osoby, która je popełnia. Odbierając sobie życie, odbierasz siebie ludziom, którzy cię kochają i chcą ci pomagać. Zabierasz im poczucie bezpieczeństwa, ale za to dajesz im poczucie winy. Że nie zauważyli, że nie pomogli, że nie wiedzieli jak. Zostawiasz ich z obowiązkiem zorganizowania twojego pogrzebu, pożegnania cię, z wielką pustką i bólem. Dość porównywalnym do tego, który ty czujesz i który popycha cię do szukania sposobów na bezbolesne i skuteczne samobójstwo. A jeśli ci się nie uda? Jeśli zostaniesz kaleką albo warzywem? Będzie gorzej, może być gorzej. Ktoś będzie musiał się tobą zająć, stracisz jakąkolwiek niezależność. Możliwość decydowania, którą pewnie sądzisz, że masz, chcąc odebrać sobie życie. Więc walcz, żyj, nie wal samobója. Daj szansę sobie na pokonanie twojego największego wroga - samego siebie. I daj szansę komuś ci pomóc. Porozmawiaj z kimś, otwórz się. Nie będę pytać, czemu chcesz się zabić. Bo zapewne i tak mi nie powiesz, nie zechcesz do mnie napisać i porozmawiać. Ale jeśli - odezwij się. Jest też kilka numerów, pod którymi możesz uzyskać pomoc w momencie kryzysu, kiedy już zupełnie nie masz sił: 116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym 22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna 116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” 800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej Jeśli masz realne powody przypuszczać, że ktoś z twoich bliskich próbuje się zabić albo planuje próbę samobójczą - bez wahania zawiadom policję lub pogotowie. Możesz uratować życie. Dla blogerów info tu. Wtedy w swojej sypialni usłyszałam ciepły głos, pełen miłości, wzywający moje imię. W pokoju nie było nikogo oprócz tego głosu. Chwyciłam się go jak ostatniej deski ratunku. Jeśli ktoś liczy na historie z bardzo słodkim zakończeniem typu spotkałam Boga i "wow" od teraz życie jest niesamowite, a każdy dzień wyjątkowy, to się rozczaruje. Ale to, co mnie spotkało, daje nadzieję tym wszystkim, którzy teraz płaczą w kącie lub, o zgrozo, nie czują żadnych emocji. Chcą się zabić, zniszczyć, nie rozumieją, dlaczego Bóg jest w stosunku do nich taki okrutny, przecież oni na ten świat się nie prosili. Wyobraź sobie, że zakopują Cię żywcem 2 metry pod ziemią i możesz wszystko. Krzyczeć, ruszać się, tupać nogami, robić cokolwiek tylko zechcesz, ale masz świadomości, że choćbyś nie wiem jak krzyczał i jak kopał, tam, na górze, nie usłyszy cię nikt. Do takiego stanu zaprowadziłam swój mózg, a może on mnie. Wszystko zaczęło się tak po prostu, kilka razy powiedziałam mechanicznie: "nie chce mi się żyć". Później bóle głowy, nieustający smutek, niechęć do jedzenia, wstawanie zbyt wcześnie lub niemożność spania, i te natarczywe myśli, by w końcu sobie coś zrobić. Świat nie pomagał, a wręcz jeszcze bardziej pokazywał, że nie warto się tak męczyć. Piętrzące się problemy, ludzie ujmujący moje wartości, krzyki. W tym wszystkim był strach, poczucie bezsensu, i ból egzystencjalny, którego póki się nie poczuje, trudno jest w stanie zrozumieć. Gdyby to trwało tylko tydzień, przetrwałabym, ale to nie chciało odejść. Liczyłam, że ktoś mi w tym wszystkim pomoże, przecież gdy jest się chorym, to znajome otoczenie pomaga, widziałam na filmach. Myliłam się. Zderzenie z rzeczywistością było bolesne. Uznano, że jestem nastolatką, która najzwyczajniej w świecie przesadza i wymyśla. Nie pozwalano mi cierpieć, mówiąc, że przecież nie mieszkam w Afryce, ani nie choruję na raka, więc co ja wiem o życiu. Ale smutek, a raczej ból egzystencjalny, był silniejszy ode mnie. Nie dało mu się powiedzieć przestań, odejdź. Nie czułam w sobie motywacji do życia. Chciałabym, żeby to było proste, "ogarnij się"," weź się w garść", "przesadzasz" wypowiadane przez ludzi nie pomagało. Czułam się, jeszcze bardziej beznadziejnie, niektórzy chcą żyć, a rozprzestrzeniająca się choroba sprawia, że z dnia na dzień są bliżej śmierci. Marzyłam, by się zamienić, oddać komuś serce i umrzeć, niech ci, którzy chcą, cieszą się życiem. W końcu zebrałam się na odwagę, by powiedzieć wprost, że chcę się zabić, zostałam wyśmiana, przecież ja nie miałam prawa widzieć, co to ból, czy cierpienie. Wtedy byłam pewna, że chce popełnić samobójstwo, nic mnie tu tak właściwie nie trzymało. Wzięłam sznur, tylko ci ludzie, którzy w tym momencie stali koło miejsca, w którym chciałam dokonać swojego unicestwienia, przecież nie chciałam, by ktokolwiek mnie ratował. Jak można się domyślać wróciłam do domu ze schowanym sznurem w kurtce. Ale moje życie i stan, w którym tkwiłam, nie zmienił się. Miałam wrażenie, że świat jest gdzieś poza mną. Chciałam sie czuć, jak oni wszyscy, czyli normalnie, a nie wiecznie smutna. W końcu doszłam do momentu, w którym całkowicie straciłam nadzieję. Trudno to wytłumaczyć bo, przecież jeśli się żyje, to nadzieja zawsze jest, ale w moim ciele i głowie jej nie było. Pewnego dnia położyłam się na łóżku, całkowicie w beznadziei. Stwierdziłam, że dalsza walka z bólem egzystencjalnym oraz chęcią śmierci nie ma sensu. Nic sie nie zmieni. Wtedy w swojej sypialni usłyszałam ciepły głos, pełen miłości, wzywający moje imię. W pokoju nie było nikogo oprócz tego głosu. Chwyciłam się go jak ostatniej deski ratunku. Kazał mi klęknąć, co też zrobiłam i modlić się koronką do Bożego Miłosierdzia, później dodał, żebym robiła to przez miesiąc. Ktoś mi kiedyś powiedział, że dostałam pomoc dopiero wtedy, ponieważ odpuściłam, przestałam liczyć na swoje siły i pozwoliłam po prostu prowadzić się Bogu. W okresie odmawiania koronki, przeglądając strony internetowe, oglądając filmy motywacyjne, słuchając kazań, które mam wrażenie, że były robione specjalnie dla mnie. Zrozumiałam, że byłam marionetką uszytą z ludzkich upodobań. To ludzie kierowali moim życiem, wierzyłam w to, że jestem mało warta, bo nie mam dobrych ocen, mieszkam w biednej rodzinie, więc nigdy nie będę bogata, wszyscy bogacze są źli, i różne inne rzeczy, które niekoniecznie były zgodne z moją opinią. Bezmyślnie łykałam wszystko, co mówiło najbliższe otoczenie. W ogóle nie znałam siebie, nie wiedziałam czego pragnę. W tym okresie raz czułam się dobrze, innym razem znowu wracałam do swojego poprzedniego stanu. Ale najważniejsze jest to, że od czasu, gdy natknęłam się na coś takiego jak "cele", czyli marzenia z terminem do realizacji, zaczęłam się zastanawiać, czego ja tak naprawdę pragnę, tym samym odkrywając to, kim jestem. Bóg mną kierował, sprawiał, że miałam w ogóle siłę szukać szczęścia i nie przestawać się modlić, pomimo powrotów do stanu beznadziei. Można powiedzieć, że to przypadek, ale trzeba wiedzieć, iż mój stan depresyjny w okresie pierwszych piątków nasilał się, i jak można się domyślać, nie szłam wtedy do kościoła, w pewnych momentach przestałam nawet chodzić w niedziele. Od czasu odmawiania koronki to nie miało miejsca. Obecnie mam 20 lat i ciężko wyobrazić mi sobie, że mogłabym się zabić. Wcale nie mam teraz niesamowicie wspaniałego życia. Ale potrafię zauważać piękne chwile, zachwycać się z pozoru prostymi rzeczami, a przede wszystkim wiem, do czego zmierzam i doceniam to, co mam. Problem w tym, że w społeczeństwie nadal panuje przekonanie, iż depresja to lenistwo, samobójstwo to tchórzostwo. Uwierzcie mi, zabijają się ludzie, którym brakło nadziei, a tą nadzieję możesz dać im również ty. I wbrew pozorom modlitwa może bardzo pomóc, ale warto też skorzystać z pomocy psychologów i psychiatrów, w końcu depresja to choroba. Każdy człowiek jest wartościowy i nie pozwólmy mu tak po prostu odejść. internetowa Holenderskiego Stowarzyszenia Prawa do Śmierci (NVVE) wzbudza ogromne kontrowersje nawet w Niderlandach. Za niewielką opłatą można uzyskać rady jak skutecznie popełnić w 1973 r. NVVE za cel główny swojej działalności uznało propagowanie eutanazji jako prawa każdego człowieka. Stowarzyszenie ma obecnie 140 tys. członków i w 2002 r. osiągnęło swój podstawowy cel - w Holandii zalegalizowano eutanazję. Wykupując roczne członkostwo w NVVE można spokojnie zaplanować samobójstwo swoje albo kogoś bliskiego - zachęca strona internetowa stowarzyszenia. Za niewielką opłatą w wysokości 17,5 euro można uzyskać pełen dostęp do witryny, na której znajdziemy rady jak bezboleśnie zakończyć swój żywot. Można tutaj znaleźć listę leków, które mogą być wykorzystane do popełnienia samobójstwa oraz listę krajów, w których można je legalnie nabyć. Autorzy strony podają rady jak krok po kroku zaplanować odejście z tego świata. To jedna z porad ze strony NVVE: Istnieją dwa główne sposoby popełnienia samobójstwa przy pomocy leków. W pierwszej metodzie, użycie długotrwałego środka nasennego w połączeniu z plastikowym workiem na głowie, zapewnia pewną śmierć. W drugiej metodzie, połączenie bardzo niebezpiecznego leku z tabletkami nasennymi oraz środkami przeciwwymiotnymi w celu zapobiegania wymiotom powoduje śmierć w wyniku zatrzymania akcji serca lub takiej witryny na pewno nie poprawi statystyk samobójstw w Holandii. Co roku w tym kraju dochodzi do około 1500 udanych aktów odebrania sobie życia. W większości decydują się na to osoby powyżej 60. roku życia. Truus Hoyinck, członek NVVE uważa, że dla dobra stowarzyszenia jest w stanie aktywnie pomagać ludziom popełniać samobójstwa. NVVE nie chce, aby ludzie kończyli swe życie "jako mokra plama na chodniku". Chodzi o znalezienie ludzkiego wyjścia, by nie próbować dramatycznego samobójstwa jak skok z dachu czy rzucenie się pod pociąg - tak argumentuje słuszność witryny Walburg de Jong, rzecznik prasowy stowarzyszenia. Odpiera on również zarzuty o zachęcanie do samobójstwa poprzez działalność jaką prowadzi NVVE. Źródła:WikipediaGłówna strona NVVEPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera